mp;noborder=t'>

ajc..


Link 27.09.2007 :: 20:48 Komentuj (4)
sluchajcie, mam klopoty zoladkowe :(((
nie wiem czym to jest spowodowane, ale cierpie.. kazdego wieczora.. moj zoladek, ajc!

Poza tym lapie przeziebienie..

Dieta idzie.. jakos. Nie jest super rewelacja, bo nie moze takiej byc. Nie tutaj.
Wychodzi na to, ze dopiero w Pl, bede mogla zaczac prawdziwa jazde.. ale teraz w UK.. musze jakos sie trzymac.. chociaz cos trzeba zrzucic.. do powrotu pozostalo mi 10 tygodni, czyli.. hm.. no gdyby tak 10 kg, to bym byla szczesliwa..
Probowac nie probowac?

Sama nie wiem.. i co drugi dzien.. stukac sie w glowe i zastanawiac sie po co to wszystko.. zeby potem znowu przybylo.. a teraz to juz musi byc na cale zycie.. nie mgoe sie poddac.. wiec probuje!

Kiss :*

zyje :P!


Link 10.09.2007 :: 20:26 Komentuj (1)
Dieta idzie okey. Jakos nie mam ostatnio ochoty na jedzenie.. chyba z tesknoty.
Wiem, ze mialo byc codziennie,ale nie zawsze sie da.. jednak bede starac sie jeszcze bardziej by bylo codziennie :)
Dzisiaj:
Sniadanko:
owsianka, jablko
II sniadanko:
jogurt
Obiad:
kromka chleba, jajko
kolacja:
kromka chleba z pomidorem, kolba gotowanej kukurydzy

takze jakos to idzie :)

i oby tak dalej :)))

EDYTOWANA! jestem, jestem..


Link 04.09.2007 :: 14:17 Komentuj (1)
ATAK!
Niestety.. dzisiaj dostalam ataku, czyli wiadomo.. cala dieta sie pie.doli.
Oto spis:
Rano:
*banan
*jajo +2 tosty(2*89 kcal)
*chipsy 130
*jogurt 205
*mieszanka orzechow i nasion 209
*2 tosty(2*89 kcal) z kremem czekoladowym,

Lunch:
*ziemniak(232 g) z lyzka masla
*marchewka(78 g), jablko(140g), rodzynki(8g)
*kawalki kurczaka

Na deser:
*lod, ale zrobiony tylko i wylacznie z owocow 92.

Mam wage do jedzenia, wiec zamierzam zaczac z niej korzystac. Teraz kalorie beda w pelnej klasie. Wieczorem dodam wiecej do tej notki, teraz tylko zapisalam zeby mi nie ucieklo.

ATAK dzien II!
W dupie ze wszystkim, ja i dieta?! ha! powinnam sobie zmienic login na tlusta swinka..
Mysle, mysle.. co by wykombinowac.. nie moge patrzec w lustro.. a chec wyciagniecia reki po cos do zjedzenie jest niepohamowana.. grrr..
Nie wazne bylo, minelo.
Jutro jest nowy dzien. Jutro bedzie lepej.
Dzis jedzeniowo.. wstyd!
*orzechy 209
*kawa X3
*banan
*tosty z maslem czekoladowym
*tosty z serem
*tosty z miodem
*jogurt
*makaron z sosem..

Swinia!

Niech mnie ktos zabije za to :/

Nie moge. Jedna kromka chleba tostowego ma 89 kcal. Trzeba zredukowac.. W ogole mysle o tym by nie jesc chleba, ostatnio pisalam o ograniczeniu, ale teraz calkowita redukcja.
Ser! Jej, wiecie, ze na jednej kanapce moze on miec nawet 150 kalorii?! Dzisiaj zwazylam ser ktory mialam zamiar polozyc na toscie.. masakra..

Jak wroce do domu, do Polski. To pierwsze co to kupuje wage, bede bawila sie w wazenie kazdego produktu. Jedno szczecie tutaj, ze wiekszosc produktow ma na opakowaniu napisane, ile to ma kalorii.. jezeli jest to chleb to jest na kromke i na 100 gram.

Wroce jutro i obym mogla sie siebie nie wstydzic.

Bardzo dobrze.


Link 31.08.2007 :: 20:25 Komentuj (1)
W koncu pozytywnie, wczoraj mialam dzien zalamki, ale tylko psychicznej.. jechalam na miasto, no i trzebabylo sie jakos ubrac.. heh.. i zauwazylam czegos za duzo.. masakra. Gorzej to by chyba byc nie moglo.. dlatego tez dzisiaj 1,5 godz. na rowerku i jest nice.. jednak rower nie bedzie czesta sprawa, gdyz nie mam na to w ciagu dnia czasu, a po 18 robi sie ciemno..
Jutro wybieram sie do Londynu, wiec mnie nie bedzie w notkach.. ale zapowiada sie duzo lazenia, co za tym idzie spalania.. no i pokusy.. gr.. pewnie pojdziemy do pizza hut.. od razu mowie, nie obiecuje, ze bede grzeczna.. ale jezeli sie uda, to zamowie tylko salatke :)
No i jeszcze rower z rana, bo musze do kolezanki dojechac, ale to jakies 20/30 minut.. zawsze jednak cos :)
Dzisiejszy dzien jedzeniowo:
sniadanie: jogurt +kawa
II sniadanie:
lunch: kanapka z szynka z piersi z kurczaka
podwieczorek: owoce zapiekane posypane krucha posypka -malo kaloryczne, bo nie ma tam cukru oprocz fruktozy
kolacja:kanapka z kawalkami kurczaka.

Teraz tak.. dzisiaj juz ostatni dzien miesiaca, wiec juz definitywnie trzeba skonczyc z obiecankami..
Jak wygladaja tutaj kanapki.. no to jak mamy chleb tostowy to skladaja sie z dwoch takich kawalkow.. sa dosc spore, no i do tego maslo, plaster czegos.. np. szynki, lub kanapka moze byc z tunczykiem+kukurysza+majonezem, a na to zawsze warzywa.. salata,pomidor, ogorek, papryka itd. Wielkie wychodza. No i teraz pomyslalam, ze bede robila sobie kanapke nie z dwoch kawalkow chleba, a z jednego.. to juz od niedzieli(bo jutro nawet nie bede jadla chleba).
No to juz bedzie mniej kalorii :-) HiHiHi..
no i zaczynam pilates :-)

Oby sie udalo.

Kissam :*

..


Link 29.08.2007 :: 20:47 Komentuj (1)
Ok. nie bylo dzis tak zle.. moglo byc gorzej.. napad czy cos..
sniadanie:jogurt +kawa +jablko=320 kcal
II sniad.:banan =120 kcal
lunch: kanapka z warzywami i jajkiem =360 kcal
podwieczorek: gruszka =80 kcal
kolacja: curry z kurczaka =160 kcal

No a z ruchu to sprzatania sporo bylo. Takze do przodu..

Ah, jak bedzie cos nie tak.. czy skladniki nie tak, to mi mowic.. tzn. jezeli bede musiala cos wyeliminowac.

Pozdrowionka!

.obiecanki.. miedzy bajki mozna moje slowa wlozyc.


Link 28.08.2007 :: 21:13 Komentuj (1)
''Jaka ja jestem beznadziejna!''
Taa.. powtarzam te slowa kazdego ranka.
Kazdego ranka tez mowie sobie, ze dzis jest ten dzien.. ze od dzisiaj bedzie inaczej..
ale gdy tylko nadarza sie okazja.. reka wedruje nie w ta strone.. mysli kreca sie wokol jedzenia, n bo niedlugo lunch.. bo to.. bo tamto.. i ktory raz juz zaczynam sie odchudzac..?!

Nie dosc ze wstyd mi przed sama soba.. chociaz ja jak ja.. to wstyd mi przed Wami.. i przed Wami chyba najbadziej..

Glupia jestem!

Myslalam juz o wszystkim.. kazdy rodzaj diety.. nic mi nie wychodzi. Musze znowu zaczac pisac. Musze znowu zaczac prowadzic bloga, chociaz by zapisac, co zjadlam.. ile spalilam itd. Chociaz to! Byle by miec motywacje, ze ktos jest ze mna.. ze nie robie tego tylko dla siebie, ale ze ktos ze mna jest.. i ktos mnie ochrzani,kiedy zrobie cos zle.. ktos mi doradzi.. mimo, ze duzo wiem na temat odchudzania.. duzo przeszlam, to i tak popelniam te same bledy :-(

Jestescie ze mna?!

Pozdrawiam!

Do jutra!!!

wszystko do przodu :-)


Link 27.06.2007 :: 18:36 Komentuj (7)
..jak w tytule.. w poniedzialek sie mierzylam i centymetry ida w dol, yeahhh.
Jednak poniedzialki to moje najgorsze dni, bo zawsze mam ochote na cos slodkiego.. i jem najwiecej.. nie wiem dlaczego, hahaha.. sportu mam malo, jezeli mozna to tak nazwac.. gdyz.. sprzatam ok. 2 godzin dziennie.. to tez sie cos spala.. noszenie maluszka na rekach.. bieganie kiedy placze, wiec troche ruchu jest..
No, ale jak mi sie nudzi.. to heh.. wstyd mowic. Jednak.. staram sie ograniczac.. wiecie.. mowie sobie nie.. nie zawsze to pomaga, ale wcinam jablka..
Od wczoraj zaczelam robic brzuszki, bede zwiekszac liczbe kazdego tygodnia.. w ogole bede odliczac od 25 tygodni.. do 0.. poniewaz tyle bedzie trwal moj pobyt tutaj, no i bedzie sie zblizal koniec roku.. biegania jeszcze nie ma.. pogoda jest tutaj okropna.. i nie mam jak.. postaram sie w przyszlym tygodniu.. Coz robic trzeba bo mam wolne po 18 i sie nudzi troszke...a jak sie nudzi to rzecz jasna co jest :P

Nio, dzis jadlam fish &chips. bez komentarza, ale tradycyjne ang. zarcie.. no i jutro bedzie musialo byc skromniej.. caly czas mysle nad menu, ale moze to fakt, zeby jesc duze i zdrowe sniadanie.. potem lunch skromniejszy.. no i obiado/kolacja.. malo.. to chyba bedzie najlepsze rozwiazanie.. jakos dam rade.

Buziaki :* :* :*

Big girl in UK.


Link 21.06.2007 :: 15:05 Komentuj (3)
No i wyladowalam w UK. Jest na prawde milo i sympatycznie.
Wiecie co.. schudlam.. ok. 2 kg, ale to jeszcze jak bylam w Polsce. Po powrocie ze Szwecji tyle sie wydarzylo, ze po prostu z emocji jesc nie moglam.
Oki. Idzmy dalej.. a wiec jestem tu.. mam dosc duzo ruchu, na zasadzie sprzatanie.. bieganie do malutkiego(5 miesiecy ma).. no i w ogole. Nie wiem czy ten ruch cos mi daje.. Jednak mam tak ze jak juz zrobie wszystko, a malutki spi, to z nudow jem :/
Musze sie wziac w garsc, dlatego wracam.. i obiecuje ze notki beda czesto i gesto.. wiem, ze obiecanki cacanki w moim przypadku sie sprawdzaja, ale mowie powaznie, poniewaz doszlam do wniosku,ze tu mam szanse schudnac, ze dostalam ta szanse.
Otoz rodzina, u ktorej jestem odzywia sie bardzo zdrowo.. nie jedza tlustych potraw itd. Wszystko co maja jest odtluszczone, czyli jogurty, majonez...
To jest szansa, prawda?!

Myslalam by zalozyc innego bloga, ale ja lubie ten i nie chce go zmieniac :-) Po prostu haslo zlikwidowalam i tak powinno byc oki :-)

Wpisalam nowe wymiary po boku.

Jutro planuje glodoweczke. Chociaz zastanawiam sie, bo chce zaczac jogging od jutra.
Aaa. glodoweczka to w celu takim wiecie oczyszczajacym.. przemyslalam sama siebie i powinnam sie za siebie wziac :-) ..bo ja czasami to serio moglabym jesc i jesc, a tu moge zmienic siebie i wrocic jako ktos calkowicie inny :-)
Ulatwieniem jest to, ze mama dzieciakow tez sie odchudza :-D wiec my tak razem, chociaz czasami jak na nia patrze to wydaje mi sie ze jest szczuplejsza,lol.

Oki. Jak bedzie wygladala moja dieta.. otoz beda trzy posilki. W miare normalne.. Juz mowie...
Sniadanie, ok.8:30-9:00 >> jogurt z hm.. platkami, ale nie wiem jak to wyjasnic.. takie pelnoziarniste.. na pewno najzdrowsze. Pozywne. Do tego jakis owoc.
Lunch, ok. 12:30-13:00 >> z reguly jest to kanapka z chlebem samorobnym i pewlnoziarnistym.
Obiad/Kolacja, ok.18:00-19:00 >> zazwyczaj jemy jakis makaron, ryz.. z sosem.. czy cos w tym stylu.. czasem kuskus..
..ale zawsze bede pisala co to jest. Niestety bedzie problem z kaloriami.
Raz w miesiacu zrobie sobie slodki dzien, bo jak duzo sie je tylko takich zdrowych rzeczy to czasami sie chce czegos slodkiego.. ja np. po dwoch tygodniach.. mialam ochote na chipsy i musialam je zjesc :P no i zelki.
Takze w tym miesiacu mialam juz dzien przyjemnosci i nie moge sobie pozwolic na nic slodkiego do konca. Dopiero w lipcu.. hehe..

No to tyle ode mnie, musze konczyc.. bo w sumie troche nielegalnie tu jestem.lol.

Buziaki :* :* :*

ps: odwiedze Wwas wieczorem, ale juz niedlugo.. papapa.

Czas - nikt go nie goni, a ucieka.


Link 10.05.2007 :: 15:45 Komentuj (4)
Dzisiaj bedzie dluzej...
Jakos fajnie pisze mi sie na tym blogu, mam takie uczucie ze moge napisac o wszystkim..
Zacznijmy od.. hm.. najlepiej poczatku.. i chyba od tego, co powinnam pisac tutaj.. dieta!
Po tygodniu, kiedy nie jadlam schudlam kilogram.. czyli waze 75 kg :-) dobra wiesc.
Jednak apetyt odzyskalam.. no, ale nie obzeram sie.. i "chyba" nie przytylam.. musze sie zwazyc jutro rano.
Czytalam ktoregos dnia Wasze blogi.. i zrozumialm cos bardzo waznego. No bo fajnie ze ktos schudl.. i mowi sie.. zazdroszcze.. tez bym chciala juz w koncu cos zgubic.. i pomyslalam sobie.. nie ma co zazdroscic.. przeciez ja nic nie robie.. gadam w kolko o odchudzaniu, o tym, ze to ma tyle kalorii a to tyle.. ze przeciez na pewno bede wieczorem cwiczyla.. a gdy przychodzi co do czego mowie: no dobra, od jutra zaczynamy..
a przychodzi jutro i jest to samo :/
To, ze nie pisze na blogu tak czaesto.. jak bym chciala ma wiele przyczyn.. z jednej strony po co pisac o diecie skoro jej nie ma.. a z drugiej.. matura. Juz jestem po pisemnych.. pozostaly tylko ustne.. i oby jak najszybciej bylo po nich..
Aha, od czerwca zmieniam bloga.. chociaz ten mi sie calkiem podoba i nie chcialabym go zmieniac, ale.. w czerwcu wyjezdzam do UK. Bede miala staly dostep do neta, wiec bez obaw.. bede Was odwiedzala i sama pisala.. a adres bloga zmieniam by zlikwidowac haslo, bo do kitu sie wchodzi.. kiedy jeszcze haslo trzeba wpisywac :/
O wyjezdzie.
Bede au pair. I w UK zostaje do polowy grudnia. Bede opiekowala sie dwojka chlopcow. 8 lat i 5 miesiecy. Rodzinka wydaje sie super, wiec.. nie powinno byc tak zle.
To bedzie pierwszy tak dlugi wyjazd.. zazwyczaj wyjezdzalam z domu na gora tydzien.. nie liczac kolonii kiedy mialam 8 lat..
Postanowilam, ze gdy wyjade.. wszystko zmienie.
Najpierw moze wewnetrznie, a tuz przed samym powrotem zewnetrznie.
Wewnetrznie, to wieksza pewnosc siebie. Chyba to jest najwazniejsze.
Zewnetrznie.. to juz zaczelam pracowac nad figura. jesli mozna to nazwac praca.. potem biore sie zmiane stylu.. chcialabym byc bardziej kobieca, troche dziewczeca.. Troche inne ciuchy. Jakies dodatki. Fryzura..
Kiedy wroce do Polski, chce zlikwidowac szpare w zebach, bo jej nie nawidze.
W tym roku czeka mnie sporo wrazen.
za dwa tygodnie plyne w rejs do Szwecji.
4.czerwca lece do UK.
w pazdzierniku jade gdzies z rodzinka na wakacje.
wracam w tygoniu od 12 do 14 grudnia.
a 28. grudnia juz wyjezdzam na tydzien do Finlandii.

Odliczam tylko dni.. i mysle sobie.. no to mam trzy tygodnie.. przez trzy tygodnie mozna schudnac ok 3 kg. Oo. to juz by bylo super.. ale zanim ja sie zabiore za to odchudzanie, to mija jeden dzien, drugi.. itd.

Najgorsze jest to, ze w sumie moglabym sie zaczac odchudzac.. ale kazdego poranka kiedy wstaje.. i patrze.. do lodowki. Mysle sobie: heh..nie ma nic dla mnie do jedzenia.
No i wtedy wcinam chleb z czyms.. a skoro chleb to nie za bardzo dietetycznie. heh.. no to zaczne odchudzac sie od jutra, bo skoro juz skopalam poranek, to skopie caly dzien.. co bede sobie zalowac.. i tak to idzie..

Przeciez trzeba to zmienic!!!

Dzisiaj pocwicze. I obiecuje to!!! Wam i samej sobie.

Przeciez robie to tylko i wylacznie dla wlasnej radosci. Nikt mi nie nakaze. Moze trzeba sie troche pomeczyc.. ale jakie beda efekty...

Pozdrawiam cieplo :* :* :*
Czas Was odwiedzic :-)

27


Link 27.04.2007 :: 13:12 Komentuj (5)
Hejo,
sorki, ze nie ma mnie tu codziennie.. ze nie ma tu super relacji.. z tego co jadlam, czy cwiczylam.. ale.. heh.. znalazlam powod.. bo niby kazdy powod jest dobry..
a tak na serio..
no to jestem chora.. juz w niedziele cos mnie meczylo.. a potem tylko gorzej.. ostatnio nie przespalam dwoch nocy.. kaszel nie dawal spokoju.
Jesc, to nie jem praktycznie nic.. Nie mam ochoty.. To chyba nie jest stres przed matura.. to ogolne zdenerwowanie.. chociaz mysle sobie, ze ja mam raczej tak, ze jak pojawia sie stres to jem.. moze to przez chorobe..
W kazdym badz razie sa dwa posilki dziennie.. albo jeden, bo dzis np. nie jadlam jeszcze sniadania.. i jakos mi sie nie chce.. a niedawno przeszukiwalam lodowke, no bo cos jesc trzeba.. zeby mozg pracowal, bo do matury uczyc sie nalezy..
Mowie Wam.. w zyciu nie mialam czegos takiego.. a to moje niejedzenie to trwa od hm.. tygodnia.. chyba bede musiala na wage wejsc..
Wiecie.. latwiej jest polubic siebie, kiedy idzie sie na zakupy i znajdzie sie cos fajnego.. w co sie mozna zmiescic.. i jest to super.
Ja ostatnio roznych rzeczy szukalam.. i w sumie jedne lezaly lepiej inne gorzej.. no ale ostatecznie znalazlam cos niecos.. kupilam sobie zakiecik, ktory po maturze przemienie w kurteczke na hm.. chlodniejsze dni.. no i kupilam sobie czarna bluzke.. ktora wyszczupla.lol.
Takze jak z powyzszej notki wynika.. jakos zyje..
..a do siebie juz nie mam takiego dystansu, bo przeciez.. zawsze moglo byc gorzej! hehehe
No i dziekuje za rady.. kupie balsamik z eveline. Skoro tyle z Was go poleca..
Odwiedze Was wieczorkiem.

Buziam cieplutko :* :* :* :*



Księga


Linki

Dogonic Wlasne Marzenia
Niki
Belcia
Epoxa
Szmutasz
Grubasek
Samotna Kobieta
Duza Dziewczyna
Realna

Archiwum

2015
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007


Design by Gingery

Darmowe szablony
Rozrywkowi.pl
mp;noborder=t'>